Witam was serdecznie:)
Jak to cudownie, że nadal Danusia prowadzi zabawę w kolorki! To świetna motywacja, żeby coś zrobić (przynajmniej dla mnie teraz)
Jestem już po operacji, moje oko ma się coraz lepiej.
Ostatnio koleżanka córki poprosiła mnie o zrobienie zaproszeń na chrzciny, więc trochę ich nadłubałam, ale będzie o nich w następnym poście (jak fajnie, że znowu będę miała o czym pisać)
A jak już papierki były rozgrzebane, to okazało się, że mam idealny kolor papieru do marcowego wyzwania, zatem powstała karteczka w kolorach biskupim z ecri.
Może na następnych zdjęciach będzie bardziej widoczne, że to ecri
Coś chyba oduczyłam się robić zdjęcia, no ale już koniec miesiąca, więc trza się pospieszyć ;)
Jeszcze z przyjemnością banerek do zabawy
Pozdrawiam was wszystkich, i do następnego razu:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykliczne kolorki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykliczne kolorki. Pokaż wszystkie posty
środa, 29 marca 2017
czwartek, 30 czerwca 2016
Jesteśmy jagódki
Witajcie po długiej przerwie. Niestety tak bywa, że nie można sobie pozwolić na wszystko, co by się chciało. No ale może teraz będzie lepiej :)
Nie mogło mnie zabraknąć w tym miesiącu w zabawie kolorystycznej u Danusi. Nie opuściłam dotąd żadnego miesiąca, więc i teraz rzutem na taśmę zaprezentuję swoje jagódki. bo w tym miesiącu danusiowe kolorystki są jagódkami jak w znanej dziecięcej piosence :)
Jagody bardzo lubię i to pod każdą postacią i różne rodzaje, wszystkie owoce jagodowe są przepyszne. Przecież truskawki to też jagodowe ;)
Danusia jak zawsze daje świetne, choć mnie zaskakujące połączenia kolorystyczne, więc i tym razem poeksperymentowałam z jagodami z truskawką. No i jak zawsze jestem mile zaskoczona wynikiem, bo bardzo mi sie spodobał:)
Oto co przygotowałam
Oczywiście bransoletka: trzyrzędowa, koraliki cracle, ale tym razem spore, bo aż 12mm średnicy. Jest dość ciężka, ale całkiem fajnie się prezentuje.
Co do koloru jagodowego, to lubię, jakieś rzeczy się znajdą w tym kolorze.
No to jeszcze banerek i lecę rzucić moją bransoletkę na pożarcie żarłocznemu Stefanowi :)
PS
Przepraszam, że zapomniałam o żabce w nauce makramy, już to nadrabiam, więc zapraszam do wrzucania cudowności, które stworzyłyście przez ten czas.
Mam nadzieję choć w części ponadrabiać zaległości w poodwiedzaniu waszych blogów, choć od razu na pewno wszystkiego nie nadrobię.
Pozdrawiam serdecznie:)
Nie mogło mnie zabraknąć w tym miesiącu w zabawie kolorystycznej u Danusi. Nie opuściłam dotąd żadnego miesiąca, więc i teraz rzutem na taśmę zaprezentuję swoje jagódki. bo w tym miesiącu danusiowe kolorystki są jagódkami jak w znanej dziecięcej piosence :)
Jagody bardzo lubię i to pod każdą postacią i różne rodzaje, wszystkie owoce jagodowe są przepyszne. Przecież truskawki to też jagodowe ;)
Danusia jak zawsze daje świetne, choć mnie zaskakujące połączenia kolorystyczne, więc i tym razem poeksperymentowałam z jagodami z truskawką. No i jak zawsze jestem mile zaskoczona wynikiem, bo bardzo mi sie spodobał:)
Oto co przygotowałam
Oczywiście bransoletka: trzyrzędowa, koraliki cracle, ale tym razem spore, bo aż 12mm średnicy. Jest dość ciężka, ale całkiem fajnie się prezentuje.
Co do koloru jagodowego, to lubię, jakieś rzeczy się znajdą w tym kolorze.
No to jeszcze banerek i lecę rzucić moją bransoletkę na pożarcie żarłocznemu Stefanowi :)
PS
Przepraszam, że zapomniałam o żabce w nauce makramy, już to nadrabiam, więc zapraszam do wrzucania cudowności, które stworzyłyście przez ten czas.
Mam nadzieję choć w części ponadrabiać zaległości w poodwiedzaniu waszych blogów, choć od razu na pewno wszystkiego nie nadrobię.
Pozdrawiam serdecznie:)
poniedziałek, 30 maja 2016
Moja marchewka
Kochani, przepraszam, że mnie tutaj tak mało, ale niestety czasem tak bywa. Mam nadzieję, że wkrótce znów będę mogła częściej tu bywać, pokazywać wam to co powymyślałam i podziwiać wasze piękności.
Nie mogłam sobie odpuścić zabawy w kolorki, wszak brałam w niej udział od samego początku i nie opuściłam żadnego miesiąca. Dlatego na szybko zrobiłam - oczywiście bransoletkę.
Miałam trudności z wybraniem koralików, bo kolory raczej nie moje, a już połączenie to zupełnie. Jednak od początku miesiąca miałam ochotę wypróbować takie marchewkowe wiosenne połączenie.
I muszę przyznać, ze mnie znów miło zaskoczyło.
Tym razem zdjęcie tylko jedno, bo inne są prawie takie same, robione oczywiście w biegu.
Mam nadzieję, ze Danusia zaliczy mi taki minimalizm ;)
Moje upodobania do marchewki - oczywiście lubię ją w każdej postaci: młodą, starą, zimą, wiosną, latem, prosto z ogródka wytartą tylko w robocze spodnie (tak właśnie kiedyś jadałam;) ugotowaną, w surówce, w cieście, w napoju...
Co do samego koloru w garderobie, to bardziej w odcieniu ceglastym.
Bez marchewkowego - pomarańczowego świat byłby smutny, a jako wesoła osoba nie wyobrażałabym sobie tego;)
Pozdrawiam was serdecznie, dziękuję za odwiedzinki. Ja do was pozaglądam dopiero w czerwcu, wybaczcie.
No i jeszcze zdrowy banerek marchewkowy
PS Pomysł na dwa rzędy podpowiedziany przez Agatkę i jej śliczną majową narodową bransoletkę:)
PS. A może taka mała zabawa: zbliża się 50000 wyświetleń. Kto złapie licznik (równo, albo najbliżej) i przyśle mi skan na maila chętnie obdaruje jakąś wybraną biżutką:)
Nie trzeba spełniać żadnych innych warunków.
Powodzenia:)
Nie mogłam sobie odpuścić zabawy w kolorki, wszak brałam w niej udział od samego początku i nie opuściłam żadnego miesiąca. Dlatego na szybko zrobiłam - oczywiście bransoletkę.
Miałam trudności z wybraniem koralików, bo kolory raczej nie moje, a już połączenie to zupełnie. Jednak od początku miesiąca miałam ochotę wypróbować takie marchewkowe wiosenne połączenie.
I muszę przyznać, ze mnie znów miło zaskoczyło.
Tym razem zdjęcie tylko jedno, bo inne są prawie takie same, robione oczywiście w biegu.
Mam nadzieję, ze Danusia zaliczy mi taki minimalizm ;)
Moje upodobania do marchewki - oczywiście lubię ją w każdej postaci: młodą, starą, zimą, wiosną, latem, prosto z ogródka wytartą tylko w robocze spodnie (tak właśnie kiedyś jadałam;) ugotowaną, w surówce, w cieście, w napoju...
Co do samego koloru w garderobie, to bardziej w odcieniu ceglastym.
Bez marchewkowego - pomarańczowego świat byłby smutny, a jako wesoła osoba nie wyobrażałabym sobie tego;)
Pozdrawiam was serdecznie, dziękuję za odwiedzinki. Ja do was pozaglądam dopiero w czerwcu, wybaczcie.
No i jeszcze zdrowy banerek marchewkowy
PS Pomysł na dwa rzędy podpowiedziany przez Agatkę i jej śliczną majową narodową bransoletkę:)
PS. A może taka mała zabawa: zbliża się 50000 wyświetleń. Kto złapie licznik (równo, albo najbliżej) i przyśle mi skan na maila chętnie obdaruje jakąś wybraną biżutką:)
Nie trzeba spełniać żadnych innych warunków.
Powodzenia:)
sobota, 23 kwietnia 2016
Buraczkowo
Czasu jak na lekarstwo. Wy też tak macie? Zatem krótko i na temat;)
Przedstawiam wam moją buraczkową pracę:)
Tak, znowu makrama:) sznurki lniane, zapinana na koralik:)
Muszę przyznać, że całkiem fajnie wyszła, nawet jeśli nie widać tego na zdjęciach. Kolor zdecydowanie buraczkowy, więc jak najbardziej na kwietniowe kolorki:)
Buraczki bardzo lubię:) zresztą, jak każde warzywka:) Kolor buraczkowy też :)
Właściwie to na zabawę zrobiłam specjalnie taki komplecik koralików i kolczyków, ze starych korali, które kiedyś bardzo lubiłam, ale niestety się przerwały. Zatem była okazja, żeby coś z nich zrobić i znowu nosić:)
Jednak, jak dzisiaj chciałam już je dodać, to przypomniałam sobie o bransoletce, której jeszcze nie pokazywałam, a uważam, ze jest ciekawsza, niż takie proste koraliki:) dlatego do zabawy powędrowała bransoletka.
Pozdrawiam serdecznie i do miłego następnego spotkania w blogosferze:
Przedstawiam wam moją buraczkową pracę:)
Tak, znowu makrama:) sznurki lniane, zapinana na koralik:)
Muszę przyznać, że całkiem fajnie wyszła, nawet jeśli nie widać tego na zdjęciach. Kolor zdecydowanie buraczkowy, więc jak najbardziej na kwietniowe kolorki:)
Buraczki bardzo lubię:) zresztą, jak każde warzywka:) Kolor buraczkowy też :)
Właściwie to na zabawę zrobiłam specjalnie taki komplecik koralików i kolczyków, ze starych korali, które kiedyś bardzo lubiłam, ale niestety się przerwały. Zatem była okazja, żeby coś z nich zrobić i znowu nosić:)
Jednak, jak dzisiaj chciałam już je dodać, to przypomniałam sobie o bransoletce, której jeszcze nie pokazywałam, a uważam, ze jest ciekawsza, niż takie proste koraliki:) dlatego do zabawy powędrowała bransoletka.
Pozdrawiam serdecznie i do miłego następnego spotkania w blogosferze:
wtorek, 29 marca 2016
Marcowe zadania hurtowo
Witam już poświątecznie. Jednak jeszcze dzisiejszy post będzie do nich nawiązywał.
Jak to ja wszystko na ostatnią chwilę;) W ostatnim tygodniu stwierdziłam, że jednak chciałabym wysłać karteczki na święta, a mam ich jednak trochę mało. Do tego miesiąc się kończył a ja ani szczypiorkowej pracy, ani karteczek co to przez cały rok miałam sumiennie robić, ani frywolitkowego zadania nie ruszyłam. Na szczęście wszystkie te zabawy można łączyć;)
No to połączyłam - wszystkie trzy ;D A co? Takie trzy w jednym.
Pracę tą w zasadzie widziałyście, bo za jej pomocą złożyłam wam świąteczne życzenia. Nie było wtedy czasu na rozpisywanie o zabawach, ale właśnie z tą myślą była tworzona. Oto rzeczona karteczka trzy w jednym, czyli: szczypiorek, zajączek i wielkanocna frywolitka:)
Gdyby jednak gospodynie zabaw uznały, że już publikowana, to mam jeszcze dokładki do każdej z zabaw;)
Do frywolitkowego zadania powstała jeszcze jedna bardzo podobna karteczka, właściwie też szczypiorkowa:)
Te zajączki bardzo mi się spodobały, bo są prościutkie i szybko się robi:)
Zatem obie karteczki lecą do Justynki na 23 zadanie frywolitkowe
Jak już zaczęłam kartki ze szczypiorkowym papierem, to powstały jeszcze takie:
Ta może bardziej szczypiorkowa:
Danusiu zatem komplecik czterech szczypiorkowych karteczek leci na szczypiorkowe zadanie marcowe:)
i banerek:
Szczypiorek bardzo lubię, w ogródku rośnie tzw siedmiolatka, wiec do wielu potraw i sałatek dodaję:) Na okienku też sobie rośnie, może nie w takiej ilości jak u Danusi, ale jest pod reką :)
Kiedyś, gdy tata pomalował dom na żółty kolor z zielonymi zdobieniami to mówiliśmy, że jajecznica ze szczypiorkiem;)
No i trzecia marcowa zabawa, to karteczki przez cały rok u naszej Ani
Do zajączkowych karteczek dzisiaj dorobiłam jeszcze tulipanki:
i prezenciki:)
Aniu zatem cztery karteczki lecą do Ciebie:)
A żeby was już później nie zamęczać pracami świątecznymi to dziś pokażę jeszcze jedną karteczkę świąteczną
Próbowałam na niej uzyskać przestrzenne kwiatuszki - coś tam wyszło, lepiej niż przyklejone na amen.
A co do świąt jeszcze: Z malowaniem jajek do święconki mam zawsze kłopot. W tym roku moje dziewczyny znalazły sposób "na rajtuzy": Na jajko (najlepiej białe) nakłada się roślinny motyw: kwiatek, listek itp zaciąga się kawałkiem rajstopy, którą związuje się, aby listek się trzymał w jednym miejscu. Następnie wkładamy do łupin z cebuli lub do liści czerwonej kapusty, zalewamy wodą, gotujemy, studzimy, wkładamy na ok 12 godzin do lodówki i dopiero odpakowujemy jajka. Całkiem fajny sposób. Nam nie wyszło idealnie, ale lepiej niż tylko ubarwione w barwnikach do jajek.
No i tym optymistycznym akcentem zamykam sezon świąteczny - choć niewiele go było na blogu;)
Lecę nakarmić żaby:)
Pozdrawiam serdecznie :)
Edit
Kochani, nasza blogowa koleżanka Dusia potrzebuje wsparcia po włamaniu i podpaleniu. Wierzę, że znajdą się dobre duszyczki, które ją wesprą. TUTAJ jest kontakt jak można pomóc
Jak to ja wszystko na ostatnią chwilę;) W ostatnim tygodniu stwierdziłam, że jednak chciałabym wysłać karteczki na święta, a mam ich jednak trochę mało. Do tego miesiąc się kończył a ja ani szczypiorkowej pracy, ani karteczek co to przez cały rok miałam sumiennie robić, ani frywolitkowego zadania nie ruszyłam. Na szczęście wszystkie te zabawy można łączyć;)
No to połączyłam - wszystkie trzy ;D A co? Takie trzy w jednym.
Pracę tą w zasadzie widziałyście, bo za jej pomocą złożyłam wam świąteczne życzenia. Nie było wtedy czasu na rozpisywanie o zabawach, ale właśnie z tą myślą była tworzona. Oto rzeczona karteczka trzy w jednym, czyli: szczypiorek, zajączek i wielkanocna frywolitka:)
Gdyby jednak gospodynie zabaw uznały, że już publikowana, to mam jeszcze dokładki do każdej z zabaw;)
Do frywolitkowego zadania powstała jeszcze jedna bardzo podobna karteczka, właściwie też szczypiorkowa:)
Te zajączki bardzo mi się spodobały, bo są prościutkie i szybko się robi:)
Zatem obie karteczki lecą do Justynki na 23 zadanie frywolitkowe
Jak już zaczęłam kartki ze szczypiorkowym papierem, to powstały jeszcze takie:
Ta może bardziej szczypiorkowa:
Danusiu zatem komplecik czterech szczypiorkowych karteczek leci na szczypiorkowe zadanie marcowe:)
Szczypiorek bardzo lubię, w ogródku rośnie tzw siedmiolatka, wiec do wielu potraw i sałatek dodaję:) Na okienku też sobie rośnie, może nie w takiej ilości jak u Danusi, ale jest pod reką :)
Kiedyś, gdy tata pomalował dom na żółty kolor z zielonymi zdobieniami to mówiliśmy, że jajecznica ze szczypiorkiem;)
No i trzecia marcowa zabawa, to karteczki przez cały rok u naszej Ani
Do zajączkowych karteczek dzisiaj dorobiłam jeszcze tulipanki:
i prezenciki:)
Aniu zatem cztery karteczki lecą do Ciebie:)
A żeby was już później nie zamęczać pracami świątecznymi to dziś pokażę jeszcze jedną karteczkę świąteczną
Próbowałam na niej uzyskać przestrzenne kwiatuszki - coś tam wyszło, lepiej niż przyklejone na amen.
A co do świąt jeszcze: Z malowaniem jajek do święconki mam zawsze kłopot. W tym roku moje dziewczyny znalazły sposób "na rajtuzy": Na jajko (najlepiej białe) nakłada się roślinny motyw: kwiatek, listek itp zaciąga się kawałkiem rajstopy, którą związuje się, aby listek się trzymał w jednym miejscu. Następnie wkładamy do łupin z cebuli lub do liści czerwonej kapusty, zalewamy wodą, gotujemy, studzimy, wkładamy na ok 12 godzin do lodówki i dopiero odpakowujemy jajka. Całkiem fajny sposób. Nam nie wyszło idealnie, ale lepiej niż tylko ubarwione w barwnikach do jajek.
No i tym optymistycznym akcentem zamykam sezon świąteczny - choć niewiele go było na blogu;)
Lecę nakarmić żaby:)
Pozdrawiam serdecznie :)
Edit
Kochani, nasza blogowa koleżanka Dusia potrzebuje wsparcia po włamaniu i podpaleniu. Wierzę, że znajdą się dobre duszyczki, które ją wesprą. TUTAJ jest kontakt jak można pomóc
piątek, 19 lutego 2016
Cytrynka
Witajcie:)
Ostatnio sporo drobiazgów zrobiłam, wiec i sporo czeka w zanadrzu do pokazania, ale i jeszcze sporo do zrobienia w najbliższym czasie. Zatem bez marudzenia, dziś przedstawiam moją wersję cytrynki na lutowe kolorki u Danutki. Połączenie cytrynki z czarnym wydawało mi się zbyt oczywiste i znane mi. Zresztą lubię kontrastowe połączenia. Ciekawa byłam połączenia cytrynki z różowym. Za różowym nie przepadam, ale ponieważ każdy kolor w odpowiednim towarzystwie może miło zaskoczyć dlatego wybrałam to właśnie połączenie.
Oto co zrobiłam:
Zaczęłam od "kwiatuszkowej" Już dość dawno widziałam ten wzór, ale jakoś nie było okazji zrobić. Kryształki w kształcie bicone są akrylowe, bo takie miałam w tak kosmicznych kolorach, ale w całości nawet nieźle się prezentuje:
Później miałam niedosyt, bo cytrynka bardziej pasowała mi z ciemniejszym różowym, dlatego powstała sambalka
A, ze zostały mi jeszcze akurat dwa koraliki, to dorobiłam jeszcze kolczyki
Koraliki mają po 12 mm i ponieważ w tym rozmiarze miałam jeszcze różowe, na początku chciałam je połączyć. Stanęło jednak na takiej jaką widać, ale że tamte już wyciągnęłam, to powstała jeszcze sambalka, która można potraktować jako komplecik do tej.
Niektóre kobietki lubią nosić kilka bransoletek, więc mogą stanowić taki komplecik:)
No to jeszcze wszystkie bransoletki razem.
Co do cytrynowego kolorku, to nie przepadam, wolę ciepłu żółty i to też bez nadmiaru, jako mały dodatek owszem. Natomiast cytrynę bardzo lubię:) może nie jem jej jak Danusia, ale zazwyczaj każdy plasterek jest nie tylko dobrze wyciśnięty, ale i zjedzony:)
Pozdrawiam was serdecznie:)
Ostatnio sporo drobiazgów zrobiłam, wiec i sporo czeka w zanadrzu do pokazania, ale i jeszcze sporo do zrobienia w najbliższym czasie. Zatem bez marudzenia, dziś przedstawiam moją wersję cytrynki na lutowe kolorki u Danutki. Połączenie cytrynki z czarnym wydawało mi się zbyt oczywiste i znane mi. Zresztą lubię kontrastowe połączenia. Ciekawa byłam połączenia cytrynki z różowym. Za różowym nie przepadam, ale ponieważ każdy kolor w odpowiednim towarzystwie może miło zaskoczyć dlatego wybrałam to właśnie połączenie.
Oto co zrobiłam:
Zaczęłam od "kwiatuszkowej" Już dość dawno widziałam ten wzór, ale jakoś nie było okazji zrobić. Kryształki w kształcie bicone są akrylowe, bo takie miałam w tak kosmicznych kolorach, ale w całości nawet nieźle się prezentuje:
Później miałam niedosyt, bo cytrynka bardziej pasowała mi z ciemniejszym różowym, dlatego powstała sambalka
A, ze zostały mi jeszcze akurat dwa koraliki, to dorobiłam jeszcze kolczyki
Koraliki mają po 12 mm i ponieważ w tym rozmiarze miałam jeszcze różowe, na początku chciałam je połączyć. Stanęło jednak na takiej jaką widać, ale że tamte już wyciągnęłam, to powstała jeszcze sambalka, która można potraktować jako komplecik do tej.
Niektóre kobietki lubią nosić kilka bransoletek, więc mogą stanowić taki komplecik:)
No to jeszcze wszystkie bransoletki razem.
Co do cytrynowego kolorku, to nie przepadam, wolę ciepłu żółty i to też bez nadmiaru, jako mały dodatek owszem. Natomiast cytrynę bardzo lubię:) może nie jem jej jak Danusia, ale zazwyczaj każdy plasterek jest nie tylko dobrze wyciśnięty, ale i zjedzony:)
Pozdrawiam was serdecznie:)
niedziela, 24 stycznia 2016
Biały styczeń
No proszę, jak Danusia zatęskniła za śniegiem, to do razu sie pojawił:)
Zimą oczywiście potrzebny jest śnieg, więc w takiej ilości w jakiej występuje dodaje światu uroku i pozytywnie wpływa na przyrodę:) Dlaczego o śniegu piszę? Bo na styczeń zadanym kolorem jest biały właśnie:) Otóż biały najbardziej mi się kojarzy ze śniegiem, szczególnie zimą;) Natomiast co do moich upodobań to bardzo lubię białe bluzki, koszule, bieliznę i lekkie letnie ubrania, mniej spodnie i spódnice.
Lubię biały za jego czystość i delikatność
Sugestię połączenia białego z szarym wykorzystałam w zapleceniu warkoczyków. Zatem udało mi się połączyć dwa zadania:)
Warkoczykowe bransoletki robiłam ze sznurka gorsetowego. Ostatnio coś mi bardzo podpasował do wielu prac i fajnie się w nich prezentuje, a że zaopatrzyłam się w większe jego ilości w hurtowni pasmanteryjnej, no to działam;)
Właściwie to na styczniowe kolorki zrobiłam już coś na początku stycznia. Ponieważ zaopatrzyłam się w wit C lewoskrętną, a jest ona w proszku, to wypadało ją przesypać do jakiegoś zgrabnego i wygodnego pudełeczka. A ponieważ kolorek był już ogłoszony, to jedyną słuszną kolorystyką była właśnie ta. A zatem zdjęcie z pracami styczniowymi powinno wyglądać tak:
Nie wiem jednak, czy Danusia mi zaliczy te puszeczki, bo są chyba za bardzo szare. Danusiu Twoja decyzja;)
No to jeszcze parę szczegółów.
Bransoletki:
Ta powstała pierwsza z czterech podwójnych sznureczków satynowych "na płasko". Takie płaskie bransoletki umiem zakończyć. te zaciskowe końcówki są bardzo wygodne. Dorobiłam oczywiście łańcuszek, ale tym razem również dyndołek z trzech perełek.
Następna powstała taka, bardziej okrągła, a właściwie w przekroju kwadratowa.
No i tutaj miałam problem jak zakończyć, bo jeszcze nie używałam wklejanych końcówek, ale po podpowiedzi Danusi się udało:) Tu dorobiłam już tylko dyndołek bez łańcuszka do przedłużania.
Zaplotłam jeszcze łańcuszek z czterech sznurków. ale nijak mi nie pasował do końcówek, które miałam. Doplotłam zatem jeszcze dwa i powstała taka potrójna:
Też z dyndołkiem, a z przodu dołożyłam kryształowy koralik. Mam nadzieję, że się dobrze prezentuje.
No i jeszcze puszeczki. Na dekupażu się nie znam, ale podpatruję was i może kiedyś coś tam w końcu zrobię. Tym razem wzięłam papier prezentowy z odpowiednim motywem, przyciełam, przykleiłam, dokleiłam wstążeczki, a na koniec polakierowałam lakierem akrylowym, w który się kiedyś zaopatrzyłam. Bałam sie, ze jak puszeczka będzie do celów kuchennych, to sie szybko zniszczy, więc tak ją zabezpieczyłam. Teraz nawet można ją na wilgotno przetrzeć:)
Wstążeczkę dowiązałam, żeby przyczepić do niej wiszącą etykietę co tam jest w środku. Ale domownicy już się przyzwyczaili i chyba nie będzie potrzebna.
No to was dziś chyba zamęczyłam.
Juz tylko banerki Kolorków
oraz zadania makramowego
Pozdrawiam serdecznie:)
Zimą oczywiście potrzebny jest śnieg, więc w takiej ilości w jakiej występuje dodaje światu uroku i pozytywnie wpływa na przyrodę:) Dlaczego o śniegu piszę? Bo na styczeń zadanym kolorem jest biały właśnie:) Otóż biały najbardziej mi się kojarzy ze śniegiem, szczególnie zimą;) Natomiast co do moich upodobań to bardzo lubię białe bluzki, koszule, bieliznę i lekkie letnie ubrania, mniej spodnie i spódnice.
Lubię biały za jego czystość i delikatność
Sugestię połączenia białego z szarym wykorzystałam w zapleceniu warkoczyków. Zatem udało mi się połączyć dwa zadania:)
Warkoczykowe bransoletki robiłam ze sznurka gorsetowego. Ostatnio coś mi bardzo podpasował do wielu prac i fajnie się w nich prezentuje, a że zaopatrzyłam się w większe jego ilości w hurtowni pasmanteryjnej, no to działam;)
Właściwie to na styczniowe kolorki zrobiłam już coś na początku stycznia. Ponieważ zaopatrzyłam się w wit C lewoskrętną, a jest ona w proszku, to wypadało ją przesypać do jakiegoś zgrabnego i wygodnego pudełeczka. A ponieważ kolorek był już ogłoszony, to jedyną słuszną kolorystyką była właśnie ta. A zatem zdjęcie z pracami styczniowymi powinno wyglądać tak:
Nie wiem jednak, czy Danusia mi zaliczy te puszeczki, bo są chyba za bardzo szare. Danusiu Twoja decyzja;)
No to jeszcze parę szczegółów.
Bransoletki:
Ta powstała pierwsza z czterech podwójnych sznureczków satynowych "na płasko". Takie płaskie bransoletki umiem zakończyć. te zaciskowe końcówki są bardzo wygodne. Dorobiłam oczywiście łańcuszek, ale tym razem również dyndołek z trzech perełek.
Następna powstała taka, bardziej okrągła, a właściwie w przekroju kwadratowa.
No i tutaj miałam problem jak zakończyć, bo jeszcze nie używałam wklejanych końcówek, ale po podpowiedzi Danusi się udało:) Tu dorobiłam już tylko dyndołek bez łańcuszka do przedłużania.
Zaplotłam jeszcze łańcuszek z czterech sznurków. ale nijak mi nie pasował do końcówek, które miałam. Doplotłam zatem jeszcze dwa i powstała taka potrójna:
Też z dyndołkiem, a z przodu dołożyłam kryształowy koralik. Mam nadzieję, że się dobrze prezentuje.
No i jeszcze puszeczki. Na dekupażu się nie znam, ale podpatruję was i może kiedyś coś tam w końcu zrobię. Tym razem wzięłam papier prezentowy z odpowiednim motywem, przyciełam, przykleiłam, dokleiłam wstążeczki, a na koniec polakierowałam lakierem akrylowym, w który się kiedyś zaopatrzyłam. Bałam sie, ze jak puszeczka będzie do celów kuchennych, to sie szybko zniszczy, więc tak ją zabezpieczyłam. Teraz nawet można ją na wilgotno przetrzeć:)
Wstążeczkę dowiązałam, żeby przyczepić do niej wiszącą etykietę co tam jest w środku. Ale domownicy już się przyzwyczaili i chyba nie będzie potrzebna.
No to was dziś chyba zamęczyłam.
Juz tylko banerki Kolorków
oraz zadania makramowego
Pozdrawiam serdecznie:)
wtorek, 22 grudnia 2015
Różane origami
Jakżebym mogła nie wyrobić sie z kolorkami:)
Nie mogłam odpuścić i w tym miesiacu. Kupiłam nawet specjalnie koraliki w takim kolorze, ale... stwierdziłam, że nie będę miała czasu zrobić kolejnej bransoletki bo będzie tylko na tzw odczepne.
Przed swietami zagwiazdkowałam się. Ze trzy rodzaje gwiazdek makramowych, kursik do przedłużania sznurków i mam juz zdjecia z kursikiem do innej gwiazdki makramowej, ale to jeszcze za chwilę.
Jak widziałam ile pięknych kartek robicie, to nie mogłam i ja odpuścić. W ostatniej chwili, ale zrobiłam kilka. Miałam kilka pomysłów, ale chciałam zrobić coś prostego z origami. No i origami jest. Nie takie proste i szybkie, jak się spodziewałam, ale te dwa wzorki gwiazdek bardzo mi się spodobały.
Okazało się, ze czerwony papier, który miałam jest właśnie w kolorze różanym, więc idealnie wpisał sie w ten miesiąc kolorków:)
Miał być połączony ze złotem lub srebrem. Wybrałam złoto, bo akurat miałam taki napis z życzeniami;) Żółty kolor karteczki, też nich symbolizuje złoto. Pomimo, że na zdjęciu, kolory są przekłamane, to mam nadzieję, że uwierzycie mi na słowo, że tak jest;)
Zdjęcia robione głęboką nocą i do tego telefonem, więc szału nie ma, a nie ma już możliwości ich powtórzyc, bo zaraz poleciały w Polskę :)
Dla porządku banerek:
I odpowiedź o ulubionych owocach:
Lubię wszystkie!!! mogłabym się żywić tylko nimi :) Lubię owoce sezonowe, świeże i przetworzone. Po prostu wszystkie, a jabłek to czasami bywało, ze co tydzień kupowałam ok 10 kg ;)
I jeszcze jak już wspomniałam chcę pokazać drugą gwiazdeczkę origami. Mam nadzieję, ze Danusia mi wybaczy to małe odstępstwo. Potraktujmy je jako komplet;)
Ta druga poleciała do wielbicielki kartek przestrzennych;)
Ta jest przestrzenna inaczej;) ale efekt przestrzenności samej gwiazdki bardzo mi sie spodobał:) Oceńcie sami:)
I jeszcze origamowy komplecik kartkowy
Pozdrawiam was serdecznie :)
Nie mogłam odpuścić i w tym miesiacu. Kupiłam nawet specjalnie koraliki w takim kolorze, ale... stwierdziłam, że nie będę miała czasu zrobić kolejnej bransoletki bo będzie tylko na tzw odczepne.
Przed swietami zagwiazdkowałam się. Ze trzy rodzaje gwiazdek makramowych, kursik do przedłużania sznurków i mam juz zdjecia z kursikiem do innej gwiazdki makramowej, ale to jeszcze za chwilę.
Jak widziałam ile pięknych kartek robicie, to nie mogłam i ja odpuścić. W ostatniej chwili, ale zrobiłam kilka. Miałam kilka pomysłów, ale chciałam zrobić coś prostego z origami. No i origami jest. Nie takie proste i szybkie, jak się spodziewałam, ale te dwa wzorki gwiazdek bardzo mi się spodobały.
Okazało się, ze czerwony papier, który miałam jest właśnie w kolorze różanym, więc idealnie wpisał sie w ten miesiąc kolorków:)
Zdjęcia robione głęboką nocą i do tego telefonem, więc szału nie ma, a nie ma już możliwości ich powtórzyc, bo zaraz poleciały w Polskę :)
Dla porządku banerek:
I odpowiedź o ulubionych owocach:
Lubię wszystkie!!! mogłabym się żywić tylko nimi :) Lubię owoce sezonowe, świeże i przetworzone. Po prostu wszystkie, a jabłek to czasami bywało, ze co tydzień kupowałam ok 10 kg ;)
I jeszcze jak już wspomniałam chcę pokazać drugą gwiazdeczkę origami. Mam nadzieję, ze Danusia mi wybaczy to małe odstępstwo. Potraktujmy je jako komplet;)
Ta druga poleciała do wielbicielki kartek przestrzennych;)
Ta jest przestrzenna inaczej;) ale efekt przestrzenności samej gwiazdki bardzo mi sie spodobał:) Oceńcie sami:)
I jeszcze origamowy komplecik kartkowy
Pozdrawiam was serdecznie :)
piątek, 20 listopada 2015
Czekoladowy komplecik
Witajcie:)
Cały czas jestem na niedoczasie. Komplecik zrobiłam juź jakis czas temu, nawet już ponad tydzień czekały zdjęcia na obrobienie. No ale w końcu i ja mogę zaprezentować swoją czekoladkę w cyklicznych kolorkach. Zdecydowałam sie na połączenie czekoladki z malinkami, zaintrygowało mnie to połączenie, a że i czekoladkę i malinki bardzo lubię wypróbowałam nowy splot na bransoletkę. Ostatnio kilka razy go widziałam w różnych propozycjach, wiec najpierw powstały kolczyki na wzór tych które widziałam, a później ta właśnie bransoletka. Kolczyki do kompletu zrobiłam dużo prostsze niź te poprzednie, ale myślę, że właśnie takie drobne są właśnie fajne.
A oto moja czekoladka z malinami:
jeszcze jedno ujęcie:
jeszcze jedno, w nieco innym świetle, ale tu gorzej oddana jest właściwa kolorystyka:
same kolczyki:
Sznurek lniany, a koraliki taho.
A teraz jeszcze parę słów na temat początku i zakończenia pracy. Początek bransoletki zrobiłam tak, jak przy kolczykach. ale nie pomyślałam przed zrobieniem jak zakończę bransoletkę. No i doszłam do wniosku, że jak zakończę ją, żeby wyglądała dokładnie tak samo jak jej początek, to ogniwko, które ma trzymać zapięcie może przy szarpnięciu rozsupłać ostatni węzeł, więc musiałam troszkę pokombinować, żeby wzmocnić zakończenie, żeby przy użytkowaniu nic się złego nie stało. Wymyśliłam tak jak na zdjęciu niżej w którym możecie porównać oba końce bransoletki. Myślę, ze różnica nie jest duża, a sznureczki zdecydowanie lepiej będą się trzymały.
Takie połączenie kolorów bardzo mile mnie zaskoczyło, nie sądziłam, że będzie tak fajnie wyglądało i pewnie gdyby nie Danusia nigdy bynm na takie połaczenie nie wpadła.
Oczywiście zgłaszam swój komplecik na listopadowe cykliczne kolorki:
Co do czekoladowego brązu to lubię właśnie taki jego odcień - ciemna gorzka czekolada, no a za gorzką czekoladą też przepadam i im bardziej gorzka tym fajniej
A kolczyki od których zaczęłam robić ten splot w następnym poście:)
Cieszę się, ze mnie odwiedzacie i bardzo wam za to dziękuję:) Staram się do was również wpadać, ale nadrabianie zaległości wolno mi idzie - tak jak i wiele innych rzeczy ostatnio :(
Pozdrawiam serdecznie:)
Cały czas jestem na niedoczasie. Komplecik zrobiłam juź jakis czas temu, nawet już ponad tydzień czekały zdjęcia na obrobienie. No ale w końcu i ja mogę zaprezentować swoją czekoladkę w cyklicznych kolorkach. Zdecydowałam sie na połączenie czekoladki z malinkami, zaintrygowało mnie to połączenie, a że i czekoladkę i malinki bardzo lubię wypróbowałam nowy splot na bransoletkę. Ostatnio kilka razy go widziałam w różnych propozycjach, wiec najpierw powstały kolczyki na wzór tych które widziałam, a później ta właśnie bransoletka. Kolczyki do kompletu zrobiłam dużo prostsze niź te poprzednie, ale myślę, że właśnie takie drobne są właśnie fajne.
A oto moja czekoladka z malinami:
jeszcze jedno ujęcie:
jeszcze jedno, w nieco innym świetle, ale tu gorzej oddana jest właściwa kolorystyka:
same kolczyki:
Sznurek lniany, a koraliki taho.
A teraz jeszcze parę słów na temat początku i zakończenia pracy. Początek bransoletki zrobiłam tak, jak przy kolczykach. ale nie pomyślałam przed zrobieniem jak zakończę bransoletkę. No i doszłam do wniosku, że jak zakończę ją, żeby wyglądała dokładnie tak samo jak jej początek, to ogniwko, które ma trzymać zapięcie może przy szarpnięciu rozsupłać ostatni węzeł, więc musiałam troszkę pokombinować, żeby wzmocnić zakończenie, żeby przy użytkowaniu nic się złego nie stało. Wymyśliłam tak jak na zdjęciu niżej w którym możecie porównać oba końce bransoletki. Myślę, ze różnica nie jest duża, a sznureczki zdecydowanie lepiej będą się trzymały.
Takie połączenie kolorów bardzo mile mnie zaskoczyło, nie sądziłam, że będzie tak fajnie wyglądało i pewnie gdyby nie Danusia nigdy bynm na takie połaczenie nie wpadła.
Oczywiście zgłaszam swój komplecik na listopadowe cykliczne kolorki:
Co do czekoladowego brązu to lubię właśnie taki jego odcień - ciemna gorzka czekolada, no a za gorzką czekoladą też przepadam i im bardziej gorzka tym fajniej
A kolczyki od których zaczęłam robić ten splot w następnym poście:)
Cieszę się, ze mnie odwiedzacie i bardzo wam za to dziękuję:) Staram się do was również wpadać, ale nadrabianie zaległości wolno mi idzie - tak jak i wiele innych rzeczy ostatnio :(
Pozdrawiam serdecznie:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















