Wirajcie.
Dzis chcę pokazać kolorowe bransoletki, które zrobiłam już jakiś czas temu, ale w końcu doczekały się zdjęć i obróbki ;)
Są z lubianego przeze mnie sznurka gorsetowego. Trafiłam swego czasu na taki sznurek w multikolorze. Ozdabiałam nim już osłonkę na doniczkę tutaj.
Bransoletko proste, ale przy wielu kolorach nie ma co komplikować jeszcze wzoru.
Ta pierwsza najszersza w formie plecionki:
Następna to zwykły warkoczyk:
Ta też zwykły warkocz, ale dopasowałam kolory, aby w każdym sznurku zaczynały się od tego samego koloru. No i trochę dłuższa, taka do okręcenia 3 a nawet 4 razy wokół nadgarstka
No i warkoczyk z czterech sznurków, też długa z dodatkowym dydnadełkiem w formie sakiewki:)
Krótsze też
Ta jedna (na dole zdjęcia) taki krzywy warkoczyk. Myślałam, że efekt będzie fajniejszy.
I jeszcze jedno rodzinne zdjęcie
Jak już jestem przy takich dłuższych bransoletkach to jeszcze powstała, jakoś w tym samym czasie, bordowo-różowa ze sznurka lnianego z drewnianymi koralikami:
Bardzo mi przypadła do gustu :)
Jeszcze mam jedną warkoczykową w ulubionej kolorystyce, też z lnianego sznurka i z drewnianym koralikiem:
To na dziś tyle. Miłego dnia życzę :)
U nas dziś pięknie zaświeciło słoneczko, więc od razu weselej na duszy :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą len. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą len. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 12 lutego 2019
poniedziałek, 21 stycznia 2019
Świąteczna makrama
Witam was serdecznie :)
Pięknie dziękuję za miłe przyjęcie moich bombeczek. Dziś w końcu makrama :)
Będą gwiazdki, choinki i aniołki i sporo zdjęć.
Z tego aniołka jestem dumna.Powstał właściwie już po świętach, choć zaczęłam go sporo przed świętami. Zaczęłam w inny sposób niż na tutku, no bo musiałam po swojemu, no i nie podobał mi się i nie wiedziałam co dalej. Po świętach na spokojnie rozplotłam jeden rządek i wyszło ok:
A tu jego poprzednik, na którym się uczyłam
Mąż się śmieje,że diabełek a nie aniołek ;)
Bardzo się cieszę,że je zrobiłam, marzył mi się prawie od początku przygody z makramą.
A teraz gwiazdki.
Te dwie też powstały jako modele naukowe, ze sznurka lnianego, który jednak w takich wzorach nie daje super efektu.
Zapewne z gładszego i topliwego sznurka efekt byłby lepszy, choć wzory bardzo mi się podobają.
Zrobiłam też trzy większe gwiazdy. wzory tylko zainspirowane jakimiś z internetu, wykorzystane tylko jakiś element, reszta była improwizacją podczas robienia.
Biała:
Żółta:
Różowa:
Tu razem z bombką (10cm) z poprzedniego posta.
I wszystkie trzy razem
O ile te dwie poprzednie różowe są małe, mają po ok 4cm,to te są spore, po ok 15 cm.
I jeszcze jedna, zrobiona też po świętach. Tym razem chciałam spróbować makramy na pasmanteryjnym sznurku bawełnianym, niestety trochę elastycznym.
No i czas na obiecane choinki. Wydawał mi się, że zrobienie makramowej choinki, to bułka z masłem. Jednak trochę musiałam popróbować zanim wyszły takie, które mogłabym zaakceptować ;)
I tym choinkowym akcentem zamknęłam relację z mojej galerii ozdób świątecznych ;)
Pozdrawiam was serdecznie:)
Pięknie dziękuję za miłe przyjęcie moich bombeczek. Dziś w końcu makrama :)
Będą gwiazdki, choinki i aniołki i sporo zdjęć.
Z tego aniołka jestem dumna.Powstał właściwie już po świętach, choć zaczęłam go sporo przed świętami. Zaczęłam w inny sposób niż na tutku, no bo musiałam po swojemu, no i nie podobał mi się i nie wiedziałam co dalej. Po świętach na spokojnie rozplotłam jeden rządek i wyszło ok:
A tu jego poprzednik, na którym się uczyłam
Mąż się śmieje,że diabełek a nie aniołek ;)
Bardzo się cieszę,że je zrobiłam, marzył mi się prawie od początku przygody z makramą.
A teraz gwiazdki.
Te dwie też powstały jako modele naukowe, ze sznurka lnianego, który jednak w takich wzorach nie daje super efektu.
Zapewne z gładszego i topliwego sznurka efekt byłby lepszy, choć wzory bardzo mi się podobają.
Zrobiłam też trzy większe gwiazdy. wzory tylko zainspirowane jakimiś z internetu, wykorzystane tylko jakiś element, reszta była improwizacją podczas robienia.
Biała:
Żółta:
Różowa:
Tu razem z bombką (10cm) z poprzedniego posta.
I wszystkie trzy razem
O ile te dwie poprzednie różowe są małe, mają po ok 4cm,to te są spore, po ok 15 cm.
I jeszcze jedna, zrobiona też po świętach. Tym razem chciałam spróbować makramy na pasmanteryjnym sznurku bawełnianym, niestety trochę elastycznym.
No i czas na obiecane choinki. Wydawał mi się, że zrobienie makramowej choinki, to bułka z masłem. Jednak trochę musiałam popróbować zanim wyszły takie, które mogłabym zaakceptować ;)
I tym choinkowym akcentem zamknęłam relację z mojej galerii ozdób świątecznych ;)
Pozdrawiam was serdecznie:)
wtorek, 30 października 2018
Spiralny wisior
Dziś nie-halowinowo!
Nie lubię tego straszenia i jakoś nie rozumiem sensu. Po prostu ja nie mam takiej potrzeby, może jestem "starej daty" ;)
Wpadam, by pokazać wisior makramowy, który zrobiłam już dawno.
Inspiracja, żeby powstawała taka kolorowa spirala z inernetu.
Trudno mi pokazać źródło, bo często mam tak, że jakiś pomysł wpadnie mi w oko zapamiętuję, "chodzi za mną" jakiś czas, a później robię z pamięci. Tak też było i tym razem.
Ponieważ wisior był prezentem, więc oczywiście opakowany był w pudełeczko zrobione samodzielnie.
Bardzo lubię robić papierowe pudełeczka, które są dopasowane rozmiarem i kolorem do zawartości.
W środku był jeszcze kartonik, na którym owinięty był wisiorek w kolorze ładnie podkreślającym jego kolory:
Tak sobie teraz myślę, że to gładkie pudełeczko było takie trochę "gołe" ;) Następne pudełeczka przydało by się trochę czymś ozdobić.
Pozdrawiam was serdecznie:)
Nie lubię tego straszenia i jakoś nie rozumiem sensu. Po prostu ja nie mam takiej potrzeby, może jestem "starej daty" ;)
Wpadam, by pokazać wisior makramowy, który zrobiłam już dawno.
Inspiracja, żeby powstawała taka kolorowa spirala z inernetu.
Trudno mi pokazać źródło, bo często mam tak, że jakiś pomysł wpadnie mi w oko zapamiętuję, "chodzi za mną" jakiś czas, a później robię z pamięci. Tak też było i tym razem.
Ponieważ wisior był prezentem, więc oczywiście opakowany był w pudełeczko zrobione samodzielnie.
Bardzo lubię robić papierowe pudełeczka, które są dopasowane rozmiarem i kolorem do zawartości.
W środku był jeszcze kartonik, na którym owinięty był wisiorek w kolorze ładnie podkreślającym jego kolory:
Tak sobie teraz myślę, że to gładkie pudełeczko było takie trochę "gołe" ;) Następne pudełeczka przydało by się trochę czymś ozdobić.
Pozdrawiam was serdecznie:)
sobota, 23 kwietnia 2016
Buraczkowo
Czasu jak na lekarstwo. Wy też tak macie? Zatem krótko i na temat;)
Przedstawiam wam moją buraczkową pracę:)
Tak, znowu makrama:) sznurki lniane, zapinana na koralik:)
Muszę przyznać, że całkiem fajnie wyszła, nawet jeśli nie widać tego na zdjęciach. Kolor zdecydowanie buraczkowy, więc jak najbardziej na kwietniowe kolorki:)
Buraczki bardzo lubię:) zresztą, jak każde warzywka:) Kolor buraczkowy też :)
Właściwie to na zabawę zrobiłam specjalnie taki komplecik koralików i kolczyków, ze starych korali, które kiedyś bardzo lubiłam, ale niestety się przerwały. Zatem była okazja, żeby coś z nich zrobić i znowu nosić:)
Jednak, jak dzisiaj chciałam już je dodać, to przypomniałam sobie o bransoletce, której jeszcze nie pokazywałam, a uważam, ze jest ciekawsza, niż takie proste koraliki:) dlatego do zabawy powędrowała bransoletka.
Pozdrawiam serdecznie i do miłego następnego spotkania w blogosferze:
Przedstawiam wam moją buraczkową pracę:)
Tak, znowu makrama:) sznurki lniane, zapinana na koralik:)
Muszę przyznać, że całkiem fajnie wyszła, nawet jeśli nie widać tego na zdjęciach. Kolor zdecydowanie buraczkowy, więc jak najbardziej na kwietniowe kolorki:)
Buraczki bardzo lubię:) zresztą, jak każde warzywka:) Kolor buraczkowy też :)
Właściwie to na zabawę zrobiłam specjalnie taki komplecik koralików i kolczyków, ze starych korali, które kiedyś bardzo lubiłam, ale niestety się przerwały. Zatem była okazja, żeby coś z nich zrobić i znowu nosić:)
Jednak, jak dzisiaj chciałam już je dodać, to przypomniałam sobie o bransoletce, której jeszcze nie pokazywałam, a uważam, ze jest ciekawsza, niż takie proste koraliki:) dlatego do zabawy powędrowała bransoletka.
Pozdrawiam serdecznie i do miłego następnego spotkania w blogosferze:
czwartek, 26 listopada 2015
Józefinka
Witajcie:)
Cieszę się, ze pięknych józefinek przybywa. Myślę, ze te z was, które już zmierzyły się z węzełkiem mogą potwierdzić, ze węzeł nie jest wcale taki trudny, robi się fajnie i szybko, a efekt jest.
Wiem, że macie mało czasu, wiec dla tych osób proponuję choć prostą bransoletkę z jednym takim węzełkiem i z pojedynczego sznurka, tylko wtedy lepiej wziąć trochę grubszy.
Znalazłam jeszcze jedną ciekawą inspirację dla tych, co lubią "zapinanie" sambalowe, ale o nim później.
Zacznę od swojej pracy w ramach zadania listopadowego.
Chciałam zamknąć józefinkę w rombie z węzłów żebrowych, ale nie za bardzo mi to wychodziło, może gdybym wzięła więcej sznurków? Z braku czasu odpuściłam - przynajmniej w tym miesiącu, bo siedzi mi to cały czas w głowie, wiec pewnie będę jeszcze próbowała. Skoro józefinka nie chciała sie zamknąć w rombie, to zamknęłam ją w wartości bezwzględnej ha ha ;) Pewnie nie wszystkie pamiętacie co to jest, ale nie ma sie czym przejmować - takie zboczenie zawodowe posługiwać sie matematyką...
Jak juz widzicie ze zdjęcia moja józefinka siedzi sobie między dwoma prostymi:) a właściwie to nawet dwie się tam wcisnęły:)
Z zawiązaniem supełków nie było problemu, natomiast ułożyć równo wszystkie sznureczki do zapięcia to wyćwiczyło moją cierpliwość;), ale myślę, ze jest całkiem dobrze:)
Dla tych, co nie lubią szerokich bransoletek, mam i wąskie:
w tej samej kolorystyce
i w troszkę innej i inaczej ułożonej józefince
Oczywiście nie może obyć się bez kolczyków
I jeszcze trochę zdjęć:
Bardzo lubię ten węzeł:) kojarzy mi się z morskimi i marynarskimi klimatami, stąd tez taka kolorystyka kompleciku. A przy okazji takich klimatów zawsze mam na myśli moją córunię, która właśnie gdzieś na Oceanie Spokojnym właśnie płynie do Wietnamu:) Oby miała same pomyślne wiatry.
Jak już wywołałam temat żeglarski, to niektóre z was zrobiły też prace z innym węzełkiem - w żeglarstwie nazywanym ósemką, bo jest do niej podobny. Wiąże się go np na końcach szotów (lin) od żagli, żeby się nie wysunęły z uchwytów. Dobrze się do tego nadaje, bo jest większy od zwykłego supła, a równie szybko się go wiąże. W makramie można go wykorzystać właśnie do zakończenia sznurka, gdy potrzebny jest grubszy węzełek, albo jako element dekoracyjny.
Oj ale dziś wyszło dużo nauki: i wartość bezwzględna i ósemka i szoty...
a jeszcze obiecałam znalezioną inspirację:
Następne zadanie brudniowe podam jeszcze przed weekendem, aby było troszkę więcej czasu :)
Zachęcam do karmienia zabki józefinkami, bo jej bardzo smakują;) a czas jest jeszcze do 10 grudnia:)
Pozdrawiam serdecznie i do zaś :)
Cieszę się, ze pięknych józefinek przybywa. Myślę, ze te z was, które już zmierzyły się z węzełkiem mogą potwierdzić, ze węzeł nie jest wcale taki trudny, robi się fajnie i szybko, a efekt jest.
Wiem, że macie mało czasu, wiec dla tych osób proponuję choć prostą bransoletkę z jednym takim węzełkiem i z pojedynczego sznurka, tylko wtedy lepiej wziąć trochę grubszy.
Znalazłam jeszcze jedną ciekawą inspirację dla tych, co lubią "zapinanie" sambalowe, ale o nim później.
Zacznę od swojej pracy w ramach zadania listopadowego.
Chciałam zamknąć józefinkę w rombie z węzłów żebrowych, ale nie za bardzo mi to wychodziło, może gdybym wzięła więcej sznurków? Z braku czasu odpuściłam - przynajmniej w tym miesiącu, bo siedzi mi to cały czas w głowie, wiec pewnie będę jeszcze próbowała. Skoro józefinka nie chciała sie zamknąć w rombie, to zamknęłam ją w wartości bezwzględnej ha ha ;) Pewnie nie wszystkie pamiętacie co to jest, ale nie ma sie czym przejmować - takie zboczenie zawodowe posługiwać sie matematyką...
Jak juz widzicie ze zdjęcia moja józefinka siedzi sobie między dwoma prostymi:) a właściwie to nawet dwie się tam wcisnęły:)
Z zawiązaniem supełków nie było problemu, natomiast ułożyć równo wszystkie sznureczki do zapięcia to wyćwiczyło moją cierpliwość;), ale myślę, ze jest całkiem dobrze:)
Dla tych, co nie lubią szerokich bransoletek, mam i wąskie:
w tej samej kolorystyce
i w troszkę innej i inaczej ułożonej józefince
Oczywiście nie może obyć się bez kolczyków
I jeszcze trochę zdjęć:
Bardzo lubię ten węzeł:) kojarzy mi się z morskimi i marynarskimi klimatami, stąd tez taka kolorystyka kompleciku. A przy okazji takich klimatów zawsze mam na myśli moją córunię, która właśnie gdzieś na Oceanie Spokojnym właśnie płynie do Wietnamu:) Oby miała same pomyślne wiatry.
Jak już wywołałam temat żeglarski, to niektóre z was zrobiły też prace z innym węzełkiem - w żeglarstwie nazywanym ósemką, bo jest do niej podobny. Wiąże się go np na końcach szotów (lin) od żagli, żeby się nie wysunęły z uchwytów. Dobrze się do tego nadaje, bo jest większy od zwykłego supła, a równie szybko się go wiąże. W makramie można go wykorzystać właśnie do zakończenia sznurka, gdy potrzebny jest grubszy węzełek, albo jako element dekoracyjny.
Oj ale dziś wyszło dużo nauki: i wartość bezwzględna i ósemka i szoty...
a jeszcze obiecałam znalezioną inspirację:
Do tej pierwszej link nie odsyłał do właściwego miejsca, wiec dlatego nie podaję.
Następne zadanie brudniowe podam jeszcze przed weekendem, aby było troszkę więcej czasu :)
Zachęcam do karmienia zabki józefinkami, bo jej bardzo smakują;) a czas jest jeszcze do 10 grudnia:)
Pozdrawiam serdecznie i do zaś :)
sobota, 21 listopada 2015
Kolczyki
Dziękuję za tyle ciepłych słów pod adresem czekoladowego kompleciku z poprzedniego posta.
Dziś pokażę kolczyki, które powstały przed nim i były niejako inspiracją do jego powstania.
Pierwszy raz tego typu kolczyki zobaczyłam w Mulinianych Cudeńkach np TU
Zachęcam by tam zajrzeć, bo jest na co popatrzeć i nacieszyć oczy:)
Później trafiłam na filmik na YouTube TU
A że splot bardzo mi się spodobał zrobiłam jeden kolczyk na próbę. Chciałam też wypróbować nowo wtedy kupione kolorki sznurków lnianych i ich połączenia kolorystyczne, których dotąd nie stosowałam. Kolczyk się udał i tak jeden leżał samotnie, bo jednak zajmuje trochę więcej czasu. W końcu udało mi się dorobić drugi i już jest para:
W zasadzie w planach miało być więcej koralików, ale jak plotłam i się zorientowałam, że właśnie tu miał być koralik, to już było za późno i nie chciało mi się pruć. W końcu przede wszystkim chciałam nauczyc się splotu. A następne z większą ilością koralików przecież mogę jeszcze zrobić:)
No i jak wam się podobają?
Pozdrawiam serdecznie i do zaś:)
Dziś pokażę kolczyki, które powstały przed nim i były niejako inspiracją do jego powstania.
Pierwszy raz tego typu kolczyki zobaczyłam w Mulinianych Cudeńkach np TU
Zachęcam by tam zajrzeć, bo jest na co popatrzeć i nacieszyć oczy:)
Później trafiłam na filmik na YouTube TU
A że splot bardzo mi się spodobał zrobiłam jeden kolczyk na próbę. Chciałam też wypróbować nowo wtedy kupione kolorki sznurków lnianych i ich połączenia kolorystyczne, których dotąd nie stosowałam. Kolczyk się udał i tak jeden leżał samotnie, bo jednak zajmuje trochę więcej czasu. W końcu udało mi się dorobić drugi i już jest para:
W zasadzie w planach miało być więcej koralików, ale jak plotłam i się zorientowałam, że właśnie tu miał być koralik, to już było za późno i nie chciało mi się pruć. W końcu przede wszystkim chciałam nauczyc się splotu. A następne z większą ilością koralików przecież mogę jeszcze zrobić:)
No i jak wam się podobają?
Pozdrawiam serdecznie i do zaś:)
piątek, 20 listopada 2015
Czekoladowy komplecik
Witajcie:)
Cały czas jestem na niedoczasie. Komplecik zrobiłam juź jakis czas temu, nawet już ponad tydzień czekały zdjęcia na obrobienie. No ale w końcu i ja mogę zaprezentować swoją czekoladkę w cyklicznych kolorkach. Zdecydowałam sie na połączenie czekoladki z malinkami, zaintrygowało mnie to połączenie, a że i czekoladkę i malinki bardzo lubię wypróbowałam nowy splot na bransoletkę. Ostatnio kilka razy go widziałam w różnych propozycjach, wiec najpierw powstały kolczyki na wzór tych które widziałam, a później ta właśnie bransoletka. Kolczyki do kompletu zrobiłam dużo prostsze niź te poprzednie, ale myślę, że właśnie takie drobne są właśnie fajne.
A oto moja czekoladka z malinami:
jeszcze jedno ujęcie:
jeszcze jedno, w nieco innym świetle, ale tu gorzej oddana jest właściwa kolorystyka:
same kolczyki:
Sznurek lniany, a koraliki taho.
A teraz jeszcze parę słów na temat początku i zakończenia pracy. Początek bransoletki zrobiłam tak, jak przy kolczykach. ale nie pomyślałam przed zrobieniem jak zakończę bransoletkę. No i doszłam do wniosku, że jak zakończę ją, żeby wyglądała dokładnie tak samo jak jej początek, to ogniwko, które ma trzymać zapięcie może przy szarpnięciu rozsupłać ostatni węzeł, więc musiałam troszkę pokombinować, żeby wzmocnić zakończenie, żeby przy użytkowaniu nic się złego nie stało. Wymyśliłam tak jak na zdjęciu niżej w którym możecie porównać oba końce bransoletki. Myślę, ze różnica nie jest duża, a sznureczki zdecydowanie lepiej będą się trzymały.
Takie połączenie kolorów bardzo mile mnie zaskoczyło, nie sądziłam, że będzie tak fajnie wyglądało i pewnie gdyby nie Danusia nigdy bynm na takie połaczenie nie wpadła.
Oczywiście zgłaszam swój komplecik na listopadowe cykliczne kolorki:
Co do czekoladowego brązu to lubię właśnie taki jego odcień - ciemna gorzka czekolada, no a za gorzką czekoladą też przepadam i im bardziej gorzka tym fajniej
A kolczyki od których zaczęłam robić ten splot w następnym poście:)
Cieszę się, ze mnie odwiedzacie i bardzo wam za to dziękuję:) Staram się do was również wpadać, ale nadrabianie zaległości wolno mi idzie - tak jak i wiele innych rzeczy ostatnio :(
Pozdrawiam serdecznie:)
Cały czas jestem na niedoczasie. Komplecik zrobiłam juź jakis czas temu, nawet już ponad tydzień czekały zdjęcia na obrobienie. No ale w końcu i ja mogę zaprezentować swoją czekoladkę w cyklicznych kolorkach. Zdecydowałam sie na połączenie czekoladki z malinkami, zaintrygowało mnie to połączenie, a że i czekoladkę i malinki bardzo lubię wypróbowałam nowy splot na bransoletkę. Ostatnio kilka razy go widziałam w różnych propozycjach, wiec najpierw powstały kolczyki na wzór tych które widziałam, a później ta właśnie bransoletka. Kolczyki do kompletu zrobiłam dużo prostsze niź te poprzednie, ale myślę, że właśnie takie drobne są właśnie fajne.
A oto moja czekoladka z malinami:
jeszcze jedno ujęcie:
jeszcze jedno, w nieco innym świetle, ale tu gorzej oddana jest właściwa kolorystyka:
same kolczyki:
Sznurek lniany, a koraliki taho.
A teraz jeszcze parę słów na temat początku i zakończenia pracy. Początek bransoletki zrobiłam tak, jak przy kolczykach. ale nie pomyślałam przed zrobieniem jak zakończę bransoletkę. No i doszłam do wniosku, że jak zakończę ją, żeby wyglądała dokładnie tak samo jak jej początek, to ogniwko, które ma trzymać zapięcie może przy szarpnięciu rozsupłać ostatni węzeł, więc musiałam troszkę pokombinować, żeby wzmocnić zakończenie, żeby przy użytkowaniu nic się złego nie stało. Wymyśliłam tak jak na zdjęciu niżej w którym możecie porównać oba końce bransoletki. Myślę, ze różnica nie jest duża, a sznureczki zdecydowanie lepiej będą się trzymały.
Takie połączenie kolorów bardzo mile mnie zaskoczyło, nie sądziłam, że będzie tak fajnie wyglądało i pewnie gdyby nie Danusia nigdy bynm na takie połaczenie nie wpadła.
Oczywiście zgłaszam swój komplecik na listopadowe cykliczne kolorki:
Co do czekoladowego brązu to lubię właśnie taki jego odcień - ciemna gorzka czekolada, no a za gorzką czekoladą też przepadam i im bardziej gorzka tym fajniej
A kolczyki od których zaczęłam robić ten splot w następnym poście:)
Cieszę się, ze mnie odwiedzacie i bardzo wam za to dziękuję:) Staram się do was również wpadać, ale nadrabianie zaległości wolno mi idzie - tak jak i wiele innych rzeczy ostatnio :(
Pozdrawiam serdecznie:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)































